Ileż to wspaniałych pomysłów umknęło ludzkości tylko dlatego, że pod ręką nie było niczego do pisania. Obiecujemy sobie, coś pamiętać, ale po paru dniach pozostaje w głowie jedynie mętne wrażenie minionej inspiracji. Patenty i patenciki jak tego uniknąć!

Mam czasem tak, że moje myśli galopują swobodnie po jałowym stepie pustego umysłu. Zazwyczaj, kiedy nie skupiam się na niczym konkretnym, czyli podczas jazdy komunikacją miejską czy pociągiem bez dostępu do książki bądź w trakcie nieabsorbującej powtarzalnej pracy (retopologia to joga dla poskręcanych zwojów mózgowych).

W takich sytuacjach bywa, że rodzi się spontaniczny pomysł na animację, grę, czy jakikolwiek inny projekt. Oczywiście, nie wszystkie pomysły są warte realizacji, ale ich kolekcjonowanie jest dobrym ćwiczeniem kreatywności.

Pomysł często rodzi się jako nieoznaczona koncepcja i dopiero po zanotowaniu sprawiam, że staje się materialna. Tworząc notatkę, musisz jasno określić podstawowe aspekty pomysłu który powstaje w tym momencie w Twojej głowie. To fascynujące, jak przy takich spontanicznych zrywach twórczej myśli nasz otwarty umysł prowadzi nas w nieznane. Dobrze jest rozwijać ten stan i nauczyć się go częściej wywoływać. Nawet nie realizując połowy z tych koncepcji, pobudzamy swój mózg do kreatywnego ale i konstruktywnego myślenia.

Jak notować? Jak najszybciej! Kiedy jestem w podróży, korzystam ze standardowej aplikacji do notatek w telefonie. Kiedy taka myśl napadnie mnie podczas pracy przy komputerze, korzystam ze Sticky Notes (standardowa aplikacja w Windows), dlatego często mam przez nie zabałaganiony pulpit. Lubię mieć je na wierzchu, żeby często do nich wracać i odświeżać sobie dany pomysł. Wiele z takich pomysłów wisi dość długo. Od czasu do czasu je przeglądam i poprawiam niektóre fragmenty. Bywa też, że niektóre uznaję za nietrafione i się ich pozbywam.

Poza tym wszystkim co napisałem, zapisywanie takich pomysłów to naprawdę dobra zabawa.

Zachęciłem Cię do prowadzenia notatek? Jak tak, to powodzenia!

Udostępnij

Najnowsze wpisy